sobota, 7 września 2013

spierdalaj z ta prozą

proza się kompromituje, wszystko się kkompromituje

formy są sztuczne, hiperteksty - niezrozumiałe

jak mówić, czy mówić i co mówić?

hej, hoł  - przyjaciele. utknęło Ole tuż przed Terespolem i chce odpowiedzi nim przekroczy granicę (bądź do Dużego Miasta powróci)

EDIT: tytuł nie odnosi się do żadnego z tekstów znajdujących się na blogu ani do jego autorów. Wyraża moje rozczarowanie możliwościami prozy i jedynie w ten sposób należy go rozumieć.

poniedziałek, 2 września 2013

Kamień w dłoń

Kamień w dłoń i między ludźmi stań!
Twarzy nie zakrywaj, jeno tłum do tego wystarcza. Jeśli przyjdzie co do czego, to tłum zakryje winy. Tłum usprawiedliwi.
Ale teraz stań dumni i chwytaj za kamień i bez litości bij. Przeto lepiej ty kogoś niż ktoś ciebie.
Za kamień chwytaj, bo to sprawiedliwość jest. Chwytaj i nie wahaj się! Cel uświęca środki, a ty dobrze czynisz.
Bij kamieniem, bo jeśli cel jest wielki, to cel uświęci środek. Sprawiedliwość musi być, dobrze o tym wiesz.
I gdy bijesz sam, nawołaj innych, by się przyłączyli do celu szczytnego.
A gdy kamień zabiorą, to słowami tnij jak nożem. Słowa lżejsze są. Za słowa przecież nie można kogoś oskarżyć. Słowa są własne. Słowa są niczyje. Słowa to tylko słowa, więc bij, bo tłumaczyć się nie musisz.
Bij, a jeśli ktoś zwatpi sprawę bądź oskarży o nieprawość, to kryj się miłością bliźniego, wszak to dla niej bijesz.
Bij i jeśli piekło rozpętałeś, cofnij się do tyłu i powiedz, że to piekło cię boli. Przecie miałeś dobre intencje.
I kop leżącego, bo to dla dobra przecież czynisz. Mniejsze zło wybierasz dla siebie i innych.
A jeśli formy się zmienią, to korzystaj z tego co masz i bij. Gdzie cyfra wypiera pięść i słowo, to cyfrą mierz w innych. Co da ci zaawansowana, piękna cywilizacja, to uczyń to swym narzędziem.
I bij! Bo ja tak każę. Bo ja krzyczę. Bo ja w tobie żyję i ci rady szepcę.
Bij, bo ja zawsze tu byłem! Byłem zanim ludzie własne porządki sprawili, zanim tobie odebrali, co ci się należy.
Walcz dla mnie i walcz, bo ja cie grożę. Bo mój jesteś i do mnie zawsze należałeś.
A gdy pył zacznie opadać, a dzieło będzie się miało ku końcowi, to stój i patrz. Nie spiesz się z ostatecznym ciosem. Jeno patrz i powoli dobijaj z pasją.
Bo jesteś lepszy.
Bo jesteś ważniejszy.
Bo jesteś dobry i dla dobra to robisz.
Bo sam akt sprawiedliwości nie wystarcza.
Bo bez zemsty nie ma sprawiedliwości.
A potem ciesz się ze swych czynów.
Chwal się nimi po domach, jak by były warte zmarnowania życia.
Bo są przecież warte.
Przecież nie wątpisz, wiesz o tym dobrze.
Chronisz siebie i swych braci. Chronisz siebie i swe dzieci. Chronisz świat przed zepsuciem. I czynisz to z miłości. I jesteś dobrym człowiekiem.

A kto krzyczy? Krzyczy głos w Człowieku, wielkim w swych czynach i szlachetnym w postępowaniu. W dumnym swego człowieczeństwa. To jego natura krzyczy. W nim. To on sam. Gdzieś tam. I zawsze tam będzie i w każdym. Taka jest natura jego. I będzie.


------

Chętnie usłyszę komentarze.